[Poradnik] Sposób na piękne i długie rzęsy – tusze

Witajcie kochani!

W ostatnim poście opowiadałam Wam o mojej pielęgnacji rzęs, dzięki której mam je grube i mocne. Jednak kondycja rzęs to jedno, a naprawdę dobry tusz do rzęs to drugie. Dzięki dobrej pielęgnacji i świetnemu tuszowi do rzęs możemy uzyskać wspaniały efekt podkreślonego oka bez dodatkowego eyelinera czy cieni do powiek. Dodatkowo możemy zaoszczędzić na sztucznych rzęsach czy zabiegach przedłużania rzęs. Co najważniejsze moim zdaniem jest to chyba najszybsze wyjście dla uzyskania świetnego efektu bez osłabiania rzęs.

Chcę Wam dziś pokazać jakie wybieram najczęściej tusze do rzęs i jaki jest po nich efekt. Dwa z nich to zdecydowanie średnia półka dostępna w Rossmannie, które używam od paru lat. Ostatni miałam szanse przetestować dzięki akcji w Sephora. Jest to zdecydowanie wyższa półka nie dostępna np. dla mnie na co dzień, mimo to nie odbiega on bardzo od reszty tuszy, które używałam. Na koniec podałam Wam moje dwa tricki, które stosuje.

BOURJOIS, Volume Reveal

Używałam tego tuszu ładne parę lat i sądzę, że gdybym nie spotkała się z kolejnym tuszem, o którym Wam opowiem to nie odeszłabym od niego. Ma on silikonową szczoteczkę, która świetnie rozdziela rzęsy. Jeśli lubisz delikatny efekt to dla tego tuszu nie jest to żaden problem. Z początku daje on delikatny efekt, jednak po kilkukrotnym przejechaniu szczoteczką po rzęsach, pozostawia on więcej produktu, dzięki czemu rzęsy są bardziej wyraziste. Dodatkowo opakowanie wyposażone jest w małe lusterko, które pomoże przy szybkiej poprawce makijażu. Tusz posiada cztery wersje: klasyczną (różowy napis), ultra black (żółty napis), wodoodporną (błękitny napis) i z włochatą szczoteczką (z napisem Adjustable Volume). Tusz trzyma się dobrze, raczej nie opada pod oczy. Niestety po zaschnięciu w buteleczce na szczoteczce robią się grudki, a tusz po prostu jest suchy i ciężko się nim maluje. Do tego bez problemu da się go usunąć płynem micelarnym (bez wersji wodoodpornej).

Cena: 59,99 zł

Efekt:

SINSKIN, ONE by ONE

Jest to moje ostatnie odkrycie, z którego jestem mega zadowolona. Często można dopaść go na przecenie w Rossmannie i też dzięki temu mogłam pozwolić sobie na wypróbowanie czegoś nowego. Obecnie używam go każdego dnia od paru miesięcy i nigdy mnie nie zawodzi. Szczoteczka silikonowa świetnie rozczesuje i wydłuża rzęsy. Dosłownie robi z nich piękny i naturalny wachlarz rzęs, którym można cieszyć się cały dzień. Nie pozostawia grudek tak jak inne tusze, a dodatkowo ma szczupłą szczoteczkę, co ułatwia nakładanie tuszu w każdym miejscu. Już od pierwszych ruchów szczoteczką rzęsy są świetnie wyczesane i wydłużone, dlatego też nie trzeba nakładać dużo tuszu.

Rodzajów tuszy z marki SINSKIN jest naprawdę sporo, więc nie będę ich tu wymieniać, jednak ONE by ONE jest jedynym tuszem ze szczoteczką silikonową, które ubóstwiam. Reszta tuszy tej marki ma włochate szczoteczki. Po zaschnięciu tego tuszu po 2 miesiącach spotykałam się z lekkim opadaniem produktu pod oczy po całym dniu.

No po prostu jestem w nim od paru miesięcy zakochana i jeśli jesteś posiadaczką długich rzęs to polecam Ci go wypróbować przy najbliższej przecenie.

Cena: 68,99 zł

Efekt:

LANCOME, Hypnose

Nie byłam przekonana do tego tuszu kiedy do mnie przyszedł. Był to pierwszy tusz ze szczoteczką pokrytą włoskami, który używałam od wielu wielu lat. Do tego mała pojemność, którą otrzymałam oznaczała dla mnie, że za 2 tygodnie tuszu nie będzie, a przygoda z tym produktem w mig się zakończ. Jakie było moje zdziwienie, kiedy bez problemu tusz wytrzymał ponad 1,5 miesiąca, a efekt był powalający.

Co prawda raczej preferuje tusze wydłużające rzęsy, które nadają naturalny efekt. Ten maluch zdecydowanie pogrubiał, ale i wydłużał moje rzęsy, dzięki temu wyglądały jak wypasione, grube wachlarze. Szczoteczka była osadzona na krótkim patyczku, a włosków było sporo, dlatego też tuszem ciężko było dotrzeć do wszystkich rzęs. Mimo to użytkowało mi się go naprawdę dobrze – może dlatego, że nie do końca pomalowane rzęsy (nie wszystkie) wynagradzał mi świetny wygląd rzęs. Pojemność była nieduża, dzięki czemu wspaniale się sprawdzał w podróżach. Nie spotkałam się z problemem zaschnięcia tuszu w buteleczce, bo po prostu przy tak małej pojemności nie miał on aż tyle czasu, aby zaschnąć.

Jeśli chodzi o cenę to nie uważam, aby był on wart tylu pieniędzy. Sądzę, że jest wiele tuszy 3x tańszych i nie należy aż tak przepłacać za tusz do rzęs, który posłuży nam max. 3 miesiące.

Cena pełnowartościowego produktu: 155 zł

Efekt:

Chciałabym Wam jeszcze podpowiedzieć dwa moje tricki związane z tuszami do rzęs.

1.Jeśli Wasz tusz ma włochatą szczoteczkę, nie róbcie szczoteczką do środka góra-dół. Chyba każda z Nas takie coś kiedykolwiek robiła i wie o czym mówię. Nie dość, że przy takim ruchu wpada więcej powietrza do środka, a co za tym idzie tusz szybciej wysycha, to dodatkowo szczoteczka pokryta włoskami zacznie być zdeformowana – włoski od ciągłego wpychania będą coraz bardziej wygięte. Sytuacja z silikonową szczoteczką jest taka, że włoski nie będą się deformować, jednak powietrze również bez problemu znajdzie się w środku przy takiej czynności.

Jeśli chcecie nabrać produktu ze ścianek, lepiej zamknijcie tusz, trzymajcie do góry nogami i postukajcie parę razy w buteleczkę ręką. To nie uszkodzi włosków ani nie wpuści większej ilości powietrza do środka.

2.Jeśli Wasz tusz zasechł, a nie macie jeszcze nowego tuszu, którym możecie się pomalować, mam dla Was świetny sposób na chwilowe odświeżenie starego tuszu. Wrzućcie tusz na 1-2 minutki do wrzątku w garnku/misce. Gwarantuje, że po wyciągnięciu tusz z zaschniętej skorupy stanie się znowu płynny. Niestety nie będzie on jak nowy, świeży tusz, ale nada się do pomalowania rzęs.

Uwaga! Wrzątkiem możecie również polewać tusz do rzęs z czajnika, jednak trzeba uważać, aby się nie poparzyć.

Mam nadzieję, że pomogłam Wam z problemem krótkich rzęs i uświadomiłam Wam, że pielęgnacja to podstawa, jednak tusz, który wybieramy również jest bardzo ważny.

Do następnego razu!

Facebook Comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.