Naturalna czerwona glinka dla twarzy i ciała od Mokosh

Witajcie kochani!

W końcu nadeszły moje upragnione wakacje! Czekałam na ten czas aż skończą się zaliczenia, obrona, testy na kolejny stopień i… dostałam się na ten kierunek, na który od dawna chciałam i myślę, że się tam odnajdę mimo tej dużej różnicy w branżach kierunków miedzy tym czego dotychczas się uczyłam a co czeka przede mną. W końcu IT to coś z czym wiąże swoją przyszłość zawodową i mam nadzieję na duży rozwój w ciągu tych dwóch lat magisterki.

Teraz powracam do Was z różnego rodzaju recenzjami produktów (nie tylko tych kosmetycznych 😉 ) i poradnikami, w których być może znajdziecie jakieś nowe porady, o których jeszcze nie słyszałyście bądź dowiecie się o produktach, które być może zagoszczą w Waszych kosmetyczkach lub łazienkach na stałe 🙂

Na pierwszy ogień po tak długiej przerwie idzie czerwona glinka od Mokosh. Jako miłośniczka różnego rodzaju maseczek zwłaszcza tych naturalnych i ten produkt musiał znaleźć się w mojej łazience. Wcześniej słyszałam wiele o olejkach i peelingach z tej firmy, dlatego postanowiłam kupić jeden kosmetyk, który będzie odpowiadał mojej cerze i być może pomoże mi nadrobić zaległości w pielęgnacji skóry kiedy nie miałam czasu. Jak wyglądała moja przygoda z tą maseczką i co o niej myślę? Czytajcie dalej!

Co obiecuje producent?

Opis:

„Czerwona glinka jest bogata w krzem, żelazo oraz wapń, sód, magnes i potas. Polecana jest do pielęgnacji wszystkich typów cery, nawet wrażliwych, płytko unaczynionych, czy z trądzikiem różowatym. Zapobiega rozszerzaniu się naczynek krwionośnych i zapewnia ich uszczelnienie. Oczyszcza skórę z toksyn i reguluje wydzielanie sebum, dlatego idealnie nadaje się do pielęgnacji cery tłustej i mieszanej. Regularnie stosowana poprawia koloryt skóry nadając jej lekko opalony wygląd.

 

Działanie:

  • Redukuje “pajączki”
  • Oczyszcza i matuje
  • Łagodnie ściąga pory
  • Łagodzi objawy trądziku różowatego
  • Poprawia koloryt skóry”

Skład: Illite

Gama rodzajów:

 

Marka Mokosh posiada trzy rodzaje maseczek + błoto w swoim asortymencie.

  • Kaolin – Glinka biała
  • Glinka zielona
  • Glinka czerwona
  • Błoto z morza martwego

Posiadam zarówno glinkę czerwoną jak i błoto z morza martwego, jednak dzisiejszy post poświęcę glince, a na błoto jeszcze przyjdzie czas.

Co ja sądzę o tej masce?

Opakowanie

Glinka znajduje się w słoiczku z grubego szkła o pojemności 180 ml. Oklejona jest czerwoną naklejką z „przepisami” użytkowania (zarówno na twarz, ciało jak i do kąpieli). Wygląda ono estetycznie i elegancko. Nie jest ona pakowana w żaden kartonik ani opakowanie.

Konsystencja

Glinka jest w postaci brązowego proszku. Jest on dobrze zmielony (co widać na zdjęciu) i bez problemu rozrabia się z wodą.

Działanie

Maseczka fajnie oczyszcza skórę i nieco ją matuje. Efekt ten utrzymuje się jakiś czas. Zarówno “pajączków” jak i dużego trądziku nie posiadam, więc nie mogę stwierdzić czy jakoś na nie działa, jednak jeśli chodzi o ściągnięte pory to nie zauważyłam nic takiego. Pory jakie były takie są. Opalonego kolorytu skóry nie zauważyłam – bardzo jasna skóra pozostaje jasna.

Kolor

Proszek i pasta zrobiona z proszku są koloru brązowego. Odcień mlecznej czekolady.

Zapach

Sama maseczka nie ma jakiegoś konkretniejszego zapachu. W słoiczku nie pachnie wcale, a nałożona na twarz ma zwykły, glinkowy zapach.

Wydajność

Maseczka starczy na ok. 15-20 użyć o ile dajemy taką ilość jak zaleca nam producent. Dzięki temu można samemu określić jakiej ilości maseczki potrzebujemy oraz jaką ma mieć ona konsystencję.

Użycie

Maseczkę możemy stosować zarówno do twarzy jak i do ciała. Wszystko zależy od naszych potrzeb i upodobań.

Jeśli chodzi o maseczkę na twarzy to do miseczki nakładamy 2 łyżeczki glinki, 2 łyżeczki wody bądź hydrolatu (ja polecam wodę różaną), a dla lepszego efektu można dodać parę kropel olejku (np. arganowego bądź jojoba). Wszystko mieszamy i nakładamy na twarz. Musimy pamiętać o tym, że maseczki glinkowe mają to do siebie, że zasychają a wraz z tym jakość ich działania jest gorsza – nie dostarczają tylu składników naszej skórze ile powinna, dlatego zaleca się psikanie wodą na twarz kiedy tylko glinka zacznie zasychać. Producent zaleca trzymać maseczkę 5-20 min na twarzy, jednak ja po 15 minutach ją zmywam. Najłatwiej zmyć ją bawełnianą ściereczką, jednak może to być również wacik bądź można ją zmyć tradycyjnie rękami.

W przypadku kiedy chcemy odżywić skórę naszego ciała możemy dodać glinkę również do kąpieli. Należy 50-180 ml (jakieś 3,5 łyżki stołowej) proszku wsypać do wanny i zalać ciepłą wodą. Dla lepszego efektu można dodać parę kropel olejku bazowego, a jeśli chcemy uzyskać piękny zapach naszej kąpieli można zastosować również olejek eteryczny (parę kropel). Producent zaleca, aby czas kąpieli nie przekraczał 20 min., dlatego sądzę, że 15 minut będzie odpowiednie.

Cena

Koszt maseczki na stronie producenta to 24,90 zł, jednak można ją dopaść w promocji nawet za 22,41 zł w drogeriach internetowych. Stacjonarnie ceny to ok. 28 zł.

Dostępność

Jest średnio dostępna. Nie znajdziemy jej w drogerii typu Rossmann czy Hebe, za to być może będzie znajdować się w drogeriach Lila róż wśród kosmetyków marki Mokosh (choć gdy ostatnio byłam w jednej to nie znalazłam właśnie tej glinki). Jeśli chodzi o Internet to jest dostępna na wielu stronach – zarówno na stronie producenta, aptek jak i drogerii internetowych.

ZaletyWady
  • Działanie – wygładzenie i daje efekt lekkiego matu
  • Zastosowanie zarówno do twarzy jak i do ciała
  • Cena jak na jeden wydatek niemały, ale przeliczając na liczbę użyć to jest to do zaakceptowania
  • Wydajna – wystarczy na wiele użyć
  • Nie wysusza
  • Ładne opakowanie
  • Działanie – nie działają na pory oraz nie poprawiają kolorytu skóry
  • Przygotowanie – trzeba ją samemu zrobić (czas trwania: ok. 15 sekund)
  • Dostępność – jeśli szukamy jej stacjonarnie to raczej sklepy z naturalnymi kosmetykami, inaczej to tylko Internet
  • Trzy rodzaje – w stosunku do innych firm oferujących glinki jest to niewiele

 

Podsumowanie

Jest to średnia maseczka, która ma wiele substytutów w dużo niższych cenach. Oczywiście w jakimś stopniu glinka ta spełnia obietnice producenta, jednak trzeba brać na to poprawkę. Wydajność jest dość podobna do innych maseczek, co jest rzeczą dość charakterystyczną dla produktów w proszku, które przygotowuje się samemu (są bardziej wydajne niż kupowane już gotowe). Przygotowanie trwa tyle samo co innych maseczek sypkich. Dość sporym minusem jest liczba rodzajów – do wyboru mamy tylko trzy. Na rynku jest wiele firm, które prócz czerwonej, zielonej i białej glinki proponują również różową i niebieską, gdzie każda z nich przeznaczona jest do innego rodzaju skóry. Plusem tej glinki jest to, że można ją stosować w dwóch przypadkach – do twarzy oraz do ciała

 

Czy kupię po raz kolejny ten produkt?

Myślę, że nie. Wydaje mi się, że trochę się rozczarowałam. Pokładałam w tej glince większe nadzieje tym bardziej za taką cenę. Być może inne produkty tej marki są naprawdę dobre i efekty widać już po pierwszym użyciu, jednak jeśli chodzi o tą konkretną glinkę to moim zdaniem nie jest to produkt znakomity.

 

Wakacje nadeszły, a wraz z nimi zbliża się nowy konkurs! Już w najbliższym czasie ukażę się na blogu post mówiący o tym wydarzeniu, dlatego wyczekujcie go. Do wygrania super nagrody, ale o tym już niebawem 😉

Facebook Comments