Rodzina Hada Labo Tokyo z Rossmanna

Witajcie kochani!

Święta, święta i po świętach. Brzuszki napełnione i wypoczęte po świętach? Pewnie teraz szykują się na sylwestrową zabawę. A ja chciałabym Wam przedstawić japońską markę Hada Labo Tokyo bez problemu dostępną w Polsce jeszcze w nieco świątecznym wydaniu. Aby przedstawić Wam większość produktów z rodziny Hada Labo Tokyo zamiast opisywać każdą dokładnie, skupię się na opisaniu po krótce jak sprawdził się u mnie dany produkt.

 

Gentle Hydrating Cleanser – kremowy żel oczyszczający do mycia twarzy

Po wielu przygodach z żelami byłam pewna, że nie jest to formuła idealna dla mojej skóry. Dotychczas już po paru użyciach żeli miałam przesuszoną skórę na nosie i brodzie, jednak tym razem tak się nie stało. Żel bez problemu się pieni i nakłada się go na twarz robiąc przy tym masaż twarzy. Nie posiada on zapachu. Skóra po nim jest miękka, gładka i naprawdę czysta – czuć to już po pierwszym użyciu. Dzięki niemu znikły mi małe niedoskonałości, które gdzieś tam wyskoczyły i więcej nic już się nie pojawiło, a skóra nie była wcale sucha w żadnej partii twarzy. Jestem z niego naprawdę zadowolona, bo w końcu jest to jeden z niewielu żeli, który dobrze działa na moją skórę, a zarazem i ona źle na niego nie reaguje. Można kupić go tutaj: Kremowy żel oczyszczający do mycia twarzy

Lotion No.1 – Super Hydrator – intensywny nawilżacz skóry

Jest to naprawdę wspaniały produkt, dla każdego typu skóry. Czytając opinie innych osób odnoszę wrażenie, że nie działa tylko na mnie (co znaczy, że nie wmawiam sobie tego). Lotion jest bardzo płynny, jednak wystarczy już jedna porcja pompki, aby produktu starczyło na całą twarz. Skóra po nim nieco się klei, ale zaraz zasycha, jednak to co robi to jest jakieś cudo. Wspaniale nawilża zarówno suche jak i normalne partie twarzy bez pozostawiania tłustego filmu. Używam go głownie na noc, jednak kiedy rano zauważę, że moja skóra nieco się złuszczyła albo jest przesuszona w jakimś miejscu to również smaruje nim to miejsce pod makijaż. Nie wpływa to na jego trwałość. Produkt nie ma żadnego zapachu.  Jestem z niego mega zadowolona, bo dzięki niemu odkryłam, że nawilżenie nie musi wiązać się z tłustym kremem. Do nabycia tutaj: Lotion No.1 – Super Hydrator

Concentrated Water Serum – wodne serum Lock-in-Moist na dzień i na noc

Dotychczas używałam jednego olejku wodnego, o którym pisałam tutaj: Nawilżający olejek wodny Skin79, jednak nie był to mój strzał w 10. Postanowiłam wypróbować również serum wodnego z Hada Labo Tokyo. Czy tym razem udało mi się trafić w to czego szukałam? Nie do końca. Serum nie jest tłuste, ani nie posiada żadnego zapachu, co jest jego dużym plusem – jest przez to dość uniwersalny, jednak do jego działania mam parę zastrzeżeń, ponieważ nie zauważyłam, aby robił on cokolwiek prócz bycia. Skóra po nim jest po prostu taka jaka była. Używałam go głownie po lotionie i nie zauważyłam żadnego wspaniałego działania tego produktu. Jedyny plus jest taki, że o ile nic nie robi to chociaż nie szkodzi. Jeśli chcielibyście sprawdzić jego działanie na własnej skórze to jest on dostępny tutaj: Wodne serum Lock-in-Moist

Smoothing Anti-Fatigue Eye Cream – krem pod oczy przeciw oznakom zmęczenia na dzień i na noc

Na szczęście moja skóra pod oczami nie potrzebuję jakiejś wyjątkowo ciężkiej pielęgnacji, ponieważ prócz zmarszczek mimicznych od uśmiechania się i małych cieni pod oczami nic jej nie jest, jednak o wiele lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego też postanowiłam wypróbować krem pod oczy. Czy są jakieś spektakularne rzeczy, o których mogę powiedzieć? Raczej nie. Oczywiście, krem nawilża, szybko się wchłania, ale prócz tego nic. Cienie i zmarszczki mimiczne jakie były takie są nadal. Podobnie jak serum, ani jakoś wspaniale nie działa ani nie szkodzi, dlatego jeśli ktoś potrzebuje kremu, który będzie naprawdę dobrze działał to zdecydowanie nie to. Chyba że chce się przekonać jak to z nim jest to może spróbować tutaj: Krem pod oczy przeciw oznakom zmęczenia

Moisturizing Facial Sheet Mask – Głęboko nawilżająca maska na tkaninie

O niej możecie przeczytać tutaj.

Podsumowanie

Jako, że uwielbiam azjatyckie kosmetyki to zdecydowałam się wypróbować i tych, które są łatwo dostępne w Polsce. Z jednej strony znalazłam to czego szukałam, zaś z drugiej niektóre z tych produktów są po prostu byleby były. Czytałam o tym, że skład naszych, polskich Hada Labo Tokyo a tych oryginalnych japońskich trochę się różni, dlatego nie można poddawać się po wypróbowaniu właśnie tych produktów, bo te prawdziwie japońskie mogą być o niebo lepsze. Jeśli chodzi o piankę do twarzy czy lotion to zdecydowanie polecam te produkty do każdego typu skóry, bo dzięki nim można odnaleźć coś fajnego, idealnego dla naszej skóry, a tak innego od tego co dotychczas się używało, co może zagościć na bardzo długo w naszej kosmetyczce.

Czy kupiłabym po raz kolejny te produkty?

Jeśli chodzi o piankę czy lotion to zdecydowanie tak. Są to produkty godne polecenia. Jednak jeżeli mówimy o serum bądź kremie pod oczy to nie. Myślę, że są lepsze produkty o prawdziwym działaniu i nie ma po co wydawać pieniędzy na coś co za bardzo efektu nie daje.

A Wy mieliście styczność z marką Hada Labo Tokyo? Jakie są wasze doświadczenia z tymi produktami?

Piszcie w komentarzach!

Facebook Comments